Piękne, miękkie loki bez lokówki czy suszarki to nie marzenie, tylko rzeczywistość dostępna dla każdego. Wystarczy odpowiednio ułożyć włosy wieczorem, a rano efekt może naprawdę zaskoczyć. Wiele osób odkrywa właśnie tę metodę i okazuje się, że naturalnie pofalowane włosy można uzyskać podczas zwykłego snu. Nie trzeba wstawać o godzinę wcześniej ani narażać pasm na wysoką temperaturę – wystarczy poznać kilka sprawdzonych sposobów i wybrać ten, który najlepiej zadziała.
Spis treści:
ToggleDlaczego warto upinać włosy na noc
Coraz więcej osób rezygnuje z gorących stylizatorów na rzecz delikatniejszych metod. Włosy codziennie narażone na temperaturę powyżej 150 stopni stają się suche, kruche i tracą naturalny blask. Nocna stylizacja eliminuje ten problem – włosy układają się podczas snu, kiedy i tak nic innego się z nimi nie dzieje. Rano wystarczy rozpuścić fryzurę i gotowe.
Ta metoda oszczędza też sporo czasu. Zamiast stać rano przed lustrem przez pół godziny z lokówką w ręku, można po prostu zdjąć gumki i delikatnie rozpracować loki palcami. Dla wielu zajętych osób to ogromna różnica – dodatkowo nie trzeba się martwić, że gorące urządzenie uszkodzi włosy podczas codziennego użytkowania. Włosy upięte na noc pozostają zdrowe, elastyczne i lśniące, a efekt często utrzymuje się dłużej niż po tradycyjnym kręceniu.
Jak przygotować włosy przed snem
Sukces całej operacji zależy w dużej mierze od tego, jak się przygotuje włosy. Najlepiej działają pasma lekko wilgotne – nie mokre, bo wtedy nie wyschną do rana i efekt będzie słaby, ale też nie całkowicie suche. Idealny moment to około godzinę po umyciu, gdy włosy są jeszcze nieco wilgotne w środku, ale zewnętrzna warstwa już prawie wyschła.
Przed upięciem warto nałożyć odrobinę pianki do stylizacji lub kremu do loków. Nie trzeba przesadzać z ilością – za dużo produktu obciąży włosy i zamiast lekkich fal powstanie coś płaskiego i kleistego. Wystarczy ilość wielkości orzecha włoskiego dla średniej długości włosów, równomiernie rozprowadzona na całej długości. Niektórzy stosują także lekkie olejowanie końcówek przed snem – chroni to pasma przed tarciem o poduszkę i zapobiega rozdwajaniu. Najważniejsze to nie nanosić ciężkich olejów bezpośrednio na wilgotne włosy przeznaczone do upięcia, bo to przedłuża czas schnięcia i może osłabić formowanie loków.
Warkocze – najprostsza metoda na fale
Chyba każdy próbował kiedyś zapleść włosy na noc i zobaczyć, co się stanie. Warkocze to najprostsza i najstarsza metoda na uzyskanie fal bez ciepła. Od liczby warkoczy zależy efekt końcowy – jeden grubszy warkocz daje delikatne, luźne fale, szczególnie przy długich włosach. Dwa warkocze tworzą bardziej wyraźne pofalowanie, a wiele cienkich warkoczy (nawet sześć czy osiem) skutkuje drobnymi, wyraźnymi falkami o niemal kręconym charakterze.
Zaplatając warkocze warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, nie należy zaczynać od samej góry głowy, jeśli chce się uniknąć odciśniętego początku. Lepiej rozpocząć zaplatanie gdzieś na wysokości uszu lub niżej. Po drugie, warkocz nie powinien być zbyt ciasny – to powoduje dyskomfort podczas snu i może uszkodzić włosy. Po trzecie, końcówkę można zawinąć w małą bułeczkę i zabezpieczyć miękką gumką scrunchie, zamiast zostawiać sztywny koniec warkocza, który zgniotłby się podczas snu.
Dla osób z krótkimi włosami warkocze też działają, choć trzeba zapleść ich więcej, bo każdy będzie krótszy. Przy włosach za ramiona najlepiej sprawdzają się dwa francuskie warkocze zaplatane od góry – dają równomierne fale na całej długości. A osoby z bardzo długimi włosami często wybierają jeden gruby warkocz typu rybka, który tworzy przepiękne, lekkie fale z pewnym delikatnym chaosem.
Koczki dla większej objętości
Koczki, zwłaszcza te umieszczone wysoko na głowie, stają się coraz popularniejsze wśród miłośników naturalnych loków. Technika „ananasa” polega na zebraniu wszystkich włosów bardzo wysoko, prawie na czubku głowy, i luźnym skręceniu ich w koczek. Nazwa wzięła się stąd, że włosy wystające z takiego koczka przypominają liście ananasa. Ta metoda działa świetnie dla średnich i długich włosów – chroni loki, które już się mają, i jednocześnie tworzy objętość u nasady.
Można też zrobić dwa lub trzy niższe koczki, rozdzielając włosy na sekcje. Każdą sekcję należy skręcić w luźny kok i zabezpieczyć gumką bez szwu lub scrunchie. Im luźniejszy koczek, tym bardziej naturalne i delikatne fale. Ciasne koczki dają wyraźniejsze loki, ale mogą być niewygodne do spania i zostawiają odciśnięcia w miejscu gumki.
Ciekawą odmianą jest „kok ślimak” – włosy owija się wokół własnej osi, tworząc płaską spiralę przy głowie, i przypina spinkami. To wymaga odrobiny wprawy, ale efekt w postaci okrągłych, sprężystych loków bywa oszałamiający. Dla krótszych włosów wystarczą mini-koczki rozmieszczone po całej głowie – rano dają one uroczy efekt lekko rozczochranej, falującej fryzury.
Twisty i skręcone pasma
Twisty to technika polegająca na skręceniu poszczególnych pasm włosów w luźne spirale. Można zrobić kilka grubszych twistu lub wiele cienkich – podobnie jak w przypadku warkoczy, cieńsze pasma dają drobniejsze, bardziej zdefiniowane loki. Każde pasmo należy skręcić wzdłuż własnej osi, a następnie zawinąć w mały koczek lub spiralę przy głowie i zabezpieczyć spinką albo gumką.
Ta metoda sprawdza się szczególnie u osób, które mają naturalnie lekko falujące lub kręcone włosy – wzmacnia naturalną teksturę i nadaje więcej definicji. Przy prostych włosach też działa, choć wymaga nieco więcej produktu stylizującego. Ważne, żeby skręcać wilgotne, ale nie mokre pasma – zbyt mokre nie wyschną i rano efekt będzie zerowy.
Niektórzy lubią skręcić każde pasmo, a następnie podwinąć je w niewielki węzełek przy skórze głowy – powstaje wtedy mnóstwo małych „bąbelków” na całej głowie. Wygląda to zabawnie przed snem, ale rano daje przepiękne, naturalne loki z dużą objętością. Plusem twistu jest też to, że nie pozostawiają one charakterystycznych załamań jak gumki – loki są bardziej okrągłe i miękkie.
Papiloty, rulony i skarpetki
Wałki do włosów bez grzania, znane jako flexi-rods, to elastyczne rurki pokryte miękką gąbką, na które owija się pasma włosów. Po zawinięciu wałek zagina się, żeby pasmo zostało na miejscu. To metoda, która wymaga nieco więcej czasu wieczorem, ale efekt jest imponujący – równe, zdefiniowane loki przypominające te z salonu fryzjerskiego. Flexi-rods dostępne są w różnych rozmiarach, od bardzo cienkich po grube, więc można dopasować wielkość loków do własnych preferencji.
Dla osób, które nie chcą inwestować w specjalne akcesoria, doskonale sprawdzają się zwykłe skarpetki. Tak, to brzmi dziwnie, ale działa! Wystarczy pociąć starą koszulkę lub wziąć kilka skarpet, nawinąć na każdą z nich pasmo włosów (zaczynając od końcówek), a następnie zawiązać skarpetę u góry. Efekt jest podobny jak przy papilotach – miękkie, okrągłe loki bez żadnych ostrych załamań.
Papiloty to z kolei klasyka, którą pewnie pamiętają babcie. Można kupić miękkie, papierowe lub gąbczaste papiloty, na które owija się włosy. Zaletą jest to, że są bardzo delikatne i nie powodują dyskomfortu podczas snu. Minusem – czasem wyślizgują się w nocy, więc rano może okazać się, że część loków się „nie udała”. Dla osób z gęstymi, ciężkimi włosami lepiej sprawdzają się flexi-rods, które trzymają mocniej.
Opaska lub turban z koszulki
To metoda dla miłośników delikatnych, romantycznych fal. Wystarczy wziąć miękką opaskę (najlepiej szeroką, materiałową) lub zwykłą bawełnianą koszulkę. Opaskę zakłada się na głowę jak obręcz, a następnie kolejne pasma włosów owija się wokół niej. Zaczyna się od przodu i stopniowo dokłada kolejne sekcje, aż wszystkie włosy będą owinięte wokół opaski. Efekt przypomina taki grecki wianek.
Rano, gdy się zdejmie opaskę i rozpuści włosy, powstają miękkie, falujące loki o bardzo naturalnym wyglądzie. To metoda idealna dla osób, które nie lubią bardzo wyraźnych loków, a wolą subtelne, lekko rozczochrane fale w stylu boho. Najlepiej sprawdza się przy włosach co najmniej do ramion – krótsze pasma mogą się wyślizgiwać z opaski.
Turban z koszulki to z kolei sposób polegający na zawinięciu wszystkich wilgotnych włosów w miękką bawełnianą koszulkę (nie zwykły ręcznik, bo ten puszy włosy). Można też użyć specjalnej mikrofibry. Włosy owija się delikatnie i pozostawia na noc – rano są suche, z naturalną teksturą i objętością. Ta metoda działa szczególnie dobrze dla osób z już naturalnie falującymi lub kręconymi włosami, bo podkreśla i definiuje naturalne wzory loków.
Jak dobrać metodę do swoich włosów
Nie każda metoda sprawdzi się u każdej osoby. Włosy krótkie, na przykład do ramion lub krótsze, najlepiej reagują na wiele małych koczków, cienkie warkocze lub flexi-rods. Przy krótkiej długości trudniej jest zrobić jeden duży warkocz, bo po prostu nie ma z czego – ale za to można eksperymentować z mnóstwem małych twistu, które dadzą efekt zbliżony do trwałej.
Włosy średniej długości (do łopatek, nieco poniżej) to najbardziej uniwersalna grupa – sprawdzają się praktycznie wszystkie metody. Dwa warkocze, ananas, flexi-rods, skarpetki – wszystko zadziała. To długość, przy której łatwo uzyskać różnorodne efekty, od delikatnych fal po wyraźne loki.
Długie włosy wymagają nieco więcej cierpliwości, ale efekt może być spektakularny. Dla długich pasm najlepsze są luźne warkocze (jeden lub dwa), wysoki koczek-ananas lub skręcanie grubszych sekcji. Zbyt wiele małych elementów przy długich włosach oznacza bardzo długi czas przygotowania wieczorem, więc wielu wybiera prostsze metody dające subtelniejszy efekt.
Co do typu włosów – cienkie, delikatne pasma potrzebują lekkiej pianki i nie za ciasnych upięć, bo łatwo się łamią. Grube, mocne włosy można pewniej kręcić i skręcać, ale potrzebują więcej produktu do utrwalenia. Włosy naturalnie proste wymagają większej ilości pianki i dłuższego czasu (najlepiej całą noc), żeby loki się utrzymały. Włosy falowane lub kręcone reagują szybciej i często wystarczy im kilka godzin, by efekt był widoczny.
Ochrona włosów podczas snu
Można mieć najlepsze upięcie na świecie, ale jeśli włosy będą tarły się całą noc o bawełnianą poszewkę, efekt będzie rozczarowujący. Poszewka z jedwabiu lub satyny to naprawdę dobra inwestycja – te materiały są gładkie i nie powodują tarcia, więc włosy nie puszą się i nie plączą. Dodatkowo jedwab i satyna nie wchłaniają wilgoci z włosów, co jest istotne przy stylizacji nocnej.
Gumki, którymi zabezpiecza się upięcia, też mają znaczenie. Zwykłe gumki recepturki z metalową częścią mogą uszkadzać włosy i zostawiać brzydkie załamania. Lepiej sięgnąć po gumki bezszwowe (spiralki) lub miękkie scrunchie z materiału. Spinki powinny być gładkie, bez ostrych krawędzi – najlepiej sprawdzają się te niepozorne, plastikowe klipsy.
Jeśli chodzi o pozycję do spania, nie ma jednej idealnej. Najważniejsze, żeby nie spać bezpośrednio na najgrubszych elementach fryzury – na przykład jeśli ma się koczek z tyłu głowy, lepiej spać na boku. Przy wysokim koczku „ananasie” można spać na plecach. Niektórzy dodatkowo zakładają na głowę luźną czapeczkę z satyny lub jedwabiu – chroni ona całą fryzurę i zapobiega rozsypywaniu się upięć.
Ile czasu potrzeba na utrwalenie
To jedno z najczęstszych pytań. Minimalny czas to około 4-5 godzin – przy krótszym czasie loki mogą być słabo uformowane i szybko opadną. Optymalnie włosy powinny być upięte przez całą noc, czyli 7-8 godzin. W tym czasie nawet trudne, proste włosy mają szansę nabrać kształtu.
Ważne, żeby włosy były naprawdę suche przed rozpuszczeniem. Jeśli rano, po rozpleceniu warkocza lub zdjęciu wałków, pasma nadal są lekko wilgotne, należy poczekać jeszcze chwilę lub delikatnie dosuszyć dyfuzorem na zimnym powietrzu. Zbyt wczesne rozpuszczenie mokrych włosów sprawi, że loki od razu opadną pod własnym ciężarem.
Efekt utrzymuje się różnie – u niektórych loki trzymają się dwa, trzy dni (z odświeżaniem), u innych już po kilku godzinach zaczynają opadać. Wpływ mają tutaj struktura włosów, użyte produkty i warunki atmosferyczne (wilgotność powietrza). Generalnie im dłużej włosy były upięte i im bardziej suche przed rozpuszczeniem, tym dłużej efekt się utrzyma.
Jak rozpracować loki rano
Kiedy nadchodzi czas na zdjęcie gumek, opaski czy wałków, robi się to delikatnie, bez szarpania. Najlepiej zacząć od góry i stopniowo zwalniać kolejne sekcje. Po rozpleceniu warto nie czesać włosów szczotką – zabije to cały efekt i zamiast loków powstanie puszące się chmura włosów.
Zamiast tego można delikatnie przebierać loki palcami, rozdzielając je na mniejsze partie. Technika nazywa się czasem „finger combing” i polega na tym, żeby palcami przejechać wzdłuż każdej fali, lekko ją rozluźniając, ale nie niszcząc. Dla większej objętości u nasady można z opuszczoną głową delikatnie potrząsnąć włosami – to tzw. fluffing, który dodaje fryzurze lekkości i ruchu.
Jeśli loki wymagają utrwalenia, warto sięgnąć po lekki lakier lub spray teksturyzujący. Ale tu zasada: mniej znaczy więcej. Za dużo lakieru sprawi, że włosy zrobią się sztywne i nienaturalne. Wystarczy pstryknąć z odległości około 30 centymetrów. Niektórzy stosują też odrobinę pianki czy kremu nabieranego na dłonie i „ugniatania” loków od dołu – nadaje to sprężystości i definicji.
Jeśli jakiś lok się nie udał lub jest odgięcie, można to miejsce lekko spryskać wodą z atomizera, podkręcić palcem i zostawić do wyschnięcia. Nie trzeba myć całej głowy i zaczynać od nowa – małe poprawki robią różnicę.
Najczęstsze problemy i ich rozwiązania
Czasem mimo najlepszych chęci efekt nie wychodzi tak, jak się planowało. Odgniecenia w miejscach, gdzie była gumka, to klasyk – można temu zapobiec, używając miękkich scrunchie lub spinając włosy wyżej albo niżej. Jeśli odgniecenie już jest, najszybszy sposób to lekko zwilżyć to miejsce, podkręcić i pozwolić wyschnąć.
Niedokręcone loki, czyli sytuacja, gdy końcówki pozostają proste, często wynikają z tego, że włosy nie były wystarczająco wilgotne lub nie nawinięto ich dobrze na całej długości. Przy kolejnej próbie warto zwrócić szczególną uwagę na końce – zawijać je dokładnie i zabezpieczać, żeby nie wyślizgiwały się.
Puszenie to zmora osób z włosami porowatymi. Pomaga nałożenie lekkiego serum lub olejku na suche włosy przed rozpuszczeniem oraz używanie satynowej poszewki. Jeśli włosy i tak się puszą, można spróbować techniki „prayer hands” – nałożenie odrobiny produktu na dłonie i delikatne „przyklaskiwanie” go do włosów, zamiast wcierania.
Zbyt płaskie loki u nasady to efekt ciasnego upięcia lub tego, że włosy były upięte zbyt nisko. Ananas na czubku głowy albo suszenie włosów do góry nogami przed upięciem pomaga podnieść korzenie. Można też rano dodać odrobinę suchego szamponu czy pudru do włosów u nasady – da to natychmiastową objętość.
Czy nocne upinanie szkodzi włosom
To pytanie pojawia się często, zwłaszcza u osób, które dotąd unikały jakichkolwiek stylizacji. Sama metoda jest bardzo delikatna – o wiele delikatniejsza niż codzienne używanie lokówki czy prostownicy. Nie ma tu wysokiej temperatury, która niszczy strukturę włosa i pozbawia go wilgoci.
Ale, jak w przypadku wszystkiego, przesada może zaszkodzić. Zbyt ciasne upinanie, zwłaszcza na mokrych włosach, naraża pasma na łamanie i wypadanie. Mokre włosy są bardziej podatne na uszkodzenia, dlatego tak ważne jest, żeby upinać je lekko wilgotne, nie mokre. Również gumki z metalowymi elementami czy ostre spinki mogą uszkadzać łodygę włosa.
Częstotliwość też ma znaczenie. Codzienne upinanie w tym samym miejscu może prowadzić do osłabienia włosów w tym punkcie. Warto co jakiś czas zmieniać metody i miejsca, gdzie lokuje się gumki czy spinki. Ogólnie jednak nocna stylizacja jest bezpieczna i zdrowa dla włosów, jeśli robi się ją rozważnie i używa odpowiednich akcesoriów.
Produkty i akcesoria, które warto mieć
Nie trzeba wydawać fortuny, żeby dobrze przygotować włosy do nocnej stylizacji. Kilka podstawowych produktów wystarczy. Lekka pianka do loków lub krem stylizujący to fundament – dają one włosom pamięć kształtu i pomagają utrzymać loki przez dłuższy czas. Dobrze sprawdzają się pianki bez alkoholu, które nie przesuszają.
Gumki scrunchie z miękkiego materiału to małe, ale bardzo pomocne akcesorium. Można je dostać w większości drogerii, kosztują niewiele, a różnica w komforcie i efekcie jest ogromna. Podobnie gumki spiralki – te plastikowe „telefony” – są świetne dla osób, które nie lubią materiałowych gumek.
Poszewka z satyny lub jedwabiu to inwestycja na lata – chroni włosy, ale też skórę twarzy przed powstawaniem zmarszczek. Dostępne są opcje w każdej cenie, od budżetowych satynowych poszewek z dużych sklepów po luksusowe jedwabne z wyspecjalizowanych marek. Dla początkujących wystarczy tańsza wersja satynowa.
Flexi-rods, jeśli ktoś chce wypróbować tę metodę, można kupić w zestawach – różne grubości w jednym opakowaniu to dobry start, bo pozwala eksperymentować. Kosztują zazwyczaj kilkanaście złotych za zestaw. Spray teksturyzujący lub suchy szampon przyda się rano do dodania objętości. Lekki lakier lub spray utrwalający dopełnia całość, choć nie jest konieczny, jeśli loki trzymają się same.
Triki na większą objętość i trwałość
Jeśli chce się, żeby loki miały więcej życia i objętości, warto przed upięciem przekręcić włosy do góry nogami i nałożyć produkt od dołu. Ta pozycja podnosi korzenie i już na starcie daje więcej objętości. Można też wysuszyć włosy do około 80% w tej pozycji, a potem dopiero zacząć je układać.
Dodanie odrobiny piany bezpośrednio do korzeni przed upięciem pomaga utrzymać objętość przez cały następny dzień. Nie należy nakładać jej na mokre korzenie, lepiej na lekko wilgotne lub prawie suche. Po rozpuszczeniu włosów rano warto pochylić się i potrzepać nimi – to klasyczna metoda na natychmiastowy efekt pełnych, bujnych loków.
Jeśli loki zaczynają opadać w ciągu dnia, można odświeżyć je lekkim spryskaniem wodą z atomizera (najlepiej z dodatkiem odrobiny produktu stylizującego) i podkręceniem palcami. Niektórzy noszą ze sobą mini spray i robią to na bieżąco. Inny sposób to zaczesanie włosów w luźny koczek na kilkanaście minut – po rozpuszczeniu loki wracają do formy.
Na drugi dzień, jeśli włosy są już mniej wyraziste, można zebrać je w luźny, wysoki koczek na noc (technika ananasa), a rano puścić – loki się odświeżą. Dodanie odrobiny suchego szamponu u nasady też przywraca świeżość i objętość bez mycia.
Odpowiedzi na pytania, które się pojawiają
Jak długo trzeba trzymać włosy upięte, żeby powstały loki?
Minimum to około 4-5 godzin, ale najlepszy efekt daje trzymanie upięcia przez całą noc (7-8 godzin). Włosy muszą być całkowicie suche przed rozpuszczeniem.
Czy upinanie mokrych włosów na noc jest bezpieczne?
Mokre włosy są delikatne i łatwiej się łamią. Lepiej upinać pasma lekko wilgotne, nie całkiem mokre. Zbyt mokre włosy mogą też nie wyschnąć do rana, co zniweczy cały efekt.
Jaka metoda daje najtrwalsze loki?
Flexi-rods i wałki bez grzania dają zwykle najbardziej wyraziste i trwałe loki. Warkocze dają delikatniejsze fale, ale też mogą trzymać się długo, jeśli włosy zostały dobrze przygotowane.
Czy satynowa poszewka naprawdę robi różnicę?
Tak, satyna i jedwab zmniejszają tarcie, więc włosy mniej się puszą, plączą i łamią. To szczególnie widoczne u osób z delikatnymi lub kręconymi włosami.
Jak uzyskać drobne loki zamiast luźnych fal?
Należy podzielić włosy na więcej, cieńszych sekcji i zrobić wiele małych warkoczy, twistu lub użyć cienkich flexi-rods. Im więcej małych elementów, tym drobniejsze loki.
Czy można używać tych metod na włosach farbowanych?
Oczywiście. Nocne metody są delikatniejsze niż gorące stylizatory, więc są nawet lepsze dla włosów po farbowaniu. Ważne, żeby używać odpowiednich produktów do pielęgnacji włosów farbowanych.
Jak podobał Ci się ten post?
Kliknij w gwiazdki i oceń!
Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0
Brak ocen! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.





