Gdy mówimy o „ściąganiu” koloru z włosów, łatwo wszystko wrzucić do jednego worka, a w praktyce mówimy o trzech różnych procesach, które dają inne efekty i niosą inne ryzyko. Dekoloryzacja to chemiczne usuwanie sztucznego i/lub naturalnego pigmentu z łodygi włosa — zwykle z użyciem proszku rozjaśniającego i oksydantu. Rozjaśnianie to natomiast podnoszenie poziomu jasności (głównie naturalnego pigmentu) też za pomocą utleniania, ale nie zawsze wymaga tak intensywnych formuł. Z kolei ściągacz koloru (color remover) działa inaczej: redukuje cząsteczki farby oksydacyjnej i pomaga je spłukać, nie rozjaśnia jednak naturalnego pigmentu. Dlatego może „cofnąć” ciemną farbę z brązu do ciepłego brązu czy rudości, ale nie zrobi z brunetki blondynki w jednym kroku.
Można zabrać się za to samodzielnie — pytanie, czy warto oraz jak to zrobić, by nie skończyć z włosami jak papier. Dekoloryzacja w domu ma sens wtedy, gdy podejdziesz do niej spokojnie, etapami i z planem awaryjnym.
Spis treści:
ToggleZanim zaczniesz – szybki przegląd kondycji włosów
Na początek przydaje się uczciwa ocena tego, co masz na głowie. Weź jedno cienkie pasmo i przeciągnij je kilkukrotnie palcami. Jeśli jest szorstkie jak sznurek, kruszy się przy końcach, trudno je rozczesać nawet na mokro — to mocny sygnał ostrzegawczy.
Pomyśl też o historii koloryzacji: ile warstw farby jest na długości, czy używałaś czerni z drogerii (tzw. black box), czy na włosach była henna albo zioła z dodatkiem soli metali. Henny z niepewnych źródeł potrafią zawierać składniki, które w kontakcie z utleniaczem reagują nieprzewidywalnie: od dziwnych kolorów po realne uszkodzenia włosa.
Jeżeli Twoje włosy są już mocno porowate, łamliwe, zaczynają być „gumowate” po zmoczeniu, albo końce dosłownie kruszą się w palcach — warto rozważyć korektę koloru w salonie i podejść do tematu bardzo ostrożnie.
Metody domowe – od najsilniejszych po najłagodniejsze
Nie każda droga prowadzi do platyny i wcale nie musi. Różne włosy, różne cele, różne możliwości. W skrócie wygląda to tak:
-
Proszek rozjaśniający + oksydant
Najmocniejsza metoda podnoszenia poziomu jasności. Działa najszybciej, ale też daje największe ryzyko uszkodzenia. Wymaga dokładnego nakładania, kontroli czasu i dużej uważności na kondycję włosa w trakcie zabiegu. -
Ściągacz koloru (reducer)
Działa na farby oksydacyjne, jest stosunkowo delikatny. Nie rozjaśnia naturalnego pigmentu, zwykle odsłania ciepły odcień. Bardzo często sprawdza się jako pierwszy krok przed łagodniejszym rozjaśnianiem. -
Kąpiel rozjaśniająca
Mieszanka rozjaśniacza z oksydantem o niskim stężeniu oraz szamponem lub odżywką. Zazwyczaj podnosi 1–2 poziomy, wyrównuje kolor na długości, delikatnie rozjaśnia „przyciemnione” partie. -
Domowe sposoby (soda + szampon, witamina C)
Dają lekkie wypłowienie farby, nie ruszają naturalnego pigmentu, a potrafią przesuszać. Można potraktować je bardziej jako przygotowanie lub sposób na delikatne zmniejszenie intensywności koloru, nie jako główną metodę.
Co przygotować – produkty i narzędzia, które naprawdę się przydają
Zanim otworzysz saszetkę, dobrze mieć wszystko pod ręką. Warto rozłożyć w łazience produkty tak, by w rękawiczkach nie szukać niczego po szafkach w połowie aplikacji.
- Proszek rozjaśniający
- Oksydant 10/20/30 vol (40 vol tylko w wyjątkowych sytuacjach i przy dużym doświadczeniu)
- Bond builder (preparat wzmacniający wiązania we włosie)
- Ściągacz koloru (opcjonalnie, jako wstępny etap)
- Toner demi-permanentny lub chłodny gloss + odpowiedni, niskoprocentowy oksydant
- Delikatny szampon, najlepiej bez SLS w dniach po zabiegu
- Maska odżywcza, emolientowa odżywka
- Rękawiczki, miseczka, pędzel, grzebień z wąskim czubkiem, plastikowe klipsy
- Peleryna lub stara koszulka, wazelina / krem do zabezpieczenia skóry
- Czasomierz, małe lusterko, ręcznik z mikrofibry
- Termometr do mieszanki (opcjonalnie) i spryskiwacz z wodą
Dobór oksydantu – szybka ściąga
Dobry dobór oksydantu jest bardzo ważny, a druga równie ważna rzecz to cierpliwość przy rozjaśnianiu.
-
10 vol (3%)
Delikatne podniesienie jasności o 1 poziom, tonowanie, kąpiele rozjaśniające. Najmniejsze ryzyko uszkodzeń. -
20 vol (6%)
Standard przy rozjaśnianiu naturalnego odrostu o 1–2 poziomy. Często wystarczający wybór na długości przy włosach średniej grubości. -
30 vol (9%)
Szybsze rozjaśnianie, 2–3 poziomy. Ryzyko rośnie, szczególnie na porowatych, już rozjaśnianych pasmach. Na cienkich włosach trzeba działać z dużą ostrożnością. -
40 vol (12%)
Dla bardzo opornych, dziewiczych i grubych włosów, przeważnie tylko na odrost i zdecydowanie w doświadczonych rękach. W domowych warunkach lepiej przyjąć, że to „opcją nie”.
Ogólna zasada, której staram się trzymać: lepiej dwa razy użyć 20 vol niż raz 40 vol. I nie łączyć najwyższego stężenia z maksymalnie długim czasem trzymania.
Krok po kroku – jak może wyglądać zabieg w domu
To wersja bazowa, bo formuły produktów potrafią się mocno różnić. Zawsze warto przeczytać i faktycznie stosować się do instrukcji producenta.
1) Przygotowanie
- Około 48 godzin wcześniej zrób test uczuleniowy na skórze za uchem (kropla mieszanki ściągacza lub tonera, tak jak zaleca producent).
- Zrób próbę pasemka na niewidocznym fragmencie włosów: przygotuj małą porcję mieszanki, nałóż, sprawdzaj co 5–10 minut do max. 45 minut. Zapisz czas, efekt i wrażenia dotyczące kondycji pasma.
- Na 2–3 dni przed zabiegiem odstaw silne produkty do stylizacji. W dniu zabiegu lepiej nie myć włosów – naturalna warstwa sebum trochę chroni skórę głowy.
- Zabezpiecz linię włosów wazeliną lub tłustym kremem. Załóż stare ubranie, które nie będzie Ci szkoda.
2) Przygotowanie mieszanki
Typowe proporcje proszku do oksydantu to 1:1,5–1:2, ale zawsze sprawdź na opakowaniu, bo producenci mają własne zalecenia. Jeśli używasz bond buildera i producent na to pozwala, zwykle dodaje się go w ilości mniej więcej 10% objętości oksydantu.
Mieszaj do gładkiej, kremowej konsystencji. Mieszanka nie powinna być zbyt rzadka (żeby nie spływała) ani tak gęsta, że trudno ją równomiernie rozprowadzić.
Ważna rzecz: nie przyspieszaj procesu wyższym stężeniem oksydantu tylko dlatego, że masz mało czasu. W rozjaśnianiu czas i cierpliwość bardzo pomagają osiągnąć lepszy efekt przy mniejszym zniszczeniu.
3) Sekcjonowanie i aplikacja
Podziel włosy na cztery główne sekcje i pracuj cienkimi pasmami, mniej więcej 0,5 cm. Najpierw nakładaj mieszankę na długości i końce, omijając około 1 cm przy samej skórze. Odrost zostaw na później, bo ciepło skóry przyspiesza reakcję i możesz dostać znienawidzone „hot roots” – jaśniejszą, cieplejszą strefę przy głowie.
Mieszankę nakładaj obficie i równomiernie, lepiej dać jej trochę więcej niż zbyt mało. Grzebieniem z szerokimi zębami możesz delikatnie przeczesać pasma, ale bez agresywnego szarpania, bo rozjaśniane włosy są bardziej wrażliwe.
Po około 15–25 minutach (lub gdy zobaczysz, że długości już wyraźnie się rozjaśniły) przygotuj świeżą porcję mieszanki i nałóż ją na odrost.
4) Kontrola czasu
Sprawdzaj włosy co 5–10 minut. Obserwuj, czy rozjaśnienie jest równomierne i czy zbliżasz się do pożądanego poziomu jasności: np. żółć „banana” na poziomie ok. 9, pomarańcz dyni na poziomie ok. 7. Nie przekraczaj maksymalnego czasu działania podanego w instrukcji (najczęściej 35–45 minut).
Jeśli mieszanka zaczyna wysychać, przestaje działać efektywnie. Nie spryskuj jej wodą — lepiej przygotować świeżą porcję i dołożyć cienką warstwę.
5) Spłukiwanie i pierwsza regeneracja
Dodaj do włosów trochę ciepłej wody, zemulguj mieszankę, delikatnie masując przez kilka minut, aż poczujesz, że rozjaśniacz się „rozpuszcza”. Następnie spłukuj letnią wodą tak długo, aż woda będzie zupełnie czysta.
Po spłukaniu umyj włosy delikatnym szamponem i nałóż maskę z bond builderem lub inną kurację odbudowującą. Jeśli planujesz tonowanie tego samego dnia, wybierz produkty bez ciężkich silikonów, które mogłyby zaburzyć działanie tonera.
6) Tonowanie – od razu lub kolejnego dnia
Na lekko wilgotne włosy nałóż toner demi-permanentny dopasowany do poziomu rozjaśnienia. Warto pracować sprawnie i równomiernie, zwłaszcza na długościach. Standardowy czas trzymania to 10–20 minut (tu również trzymaj się zaleceń producenta). Potem dokładnie spłucz i domknij całość maską.
Przy dużej różnicy między odrostem a długościami czasem lepiej przygotować dwie różne mieszanki tonera: np. bardziej popielistą na długości z miedzią i łagodniejszą, neutralną na żółtszy odrost. To trochę więcej pracy, ale łatwiej uniknąć efektu plam.
Ciemne i czarne włosy – podejście etapowe i granice rozsądku
Przejście z czerni do jasnego blondu jest możliwe technicznie, ale w praktyce często wymaga kilku sesji rozłożonych na 6–12 tygodni. Włosy wielokrotnie farbowane na czarno (szczególnie farbami z drogerii) są wymagające i dobrze mieć realistyczne oczekiwania.
Przykładowy plan może wyglądać tak:
- Etap 1: ściągacz koloru (czasem dwie rundy), by usunąć jak najwięcej sztucznego pigmentu.
- Etap 2: kąpiel rozjaśniająca albo łagodniejsze rozjaśnianie na 20 vol, obserwacja kondycji włosów przed kolejnymi kroplami oksydantu.
- Etap 3: kolejna sesja po 3–6 tygodniach, ale tylko wtedy, gdy włosy nadal są sprężyste, nie łamią się przy czesaniu i nie przypominają „mokrego papieru”.
Każdy etap powinien kończyć się tonowaniem i porządną pielęgnacją regenerującą.
Lepiej iść do salonu, gdy na włosach masz:
- wielowarstwową czerń z drogerii,
- hennę lub zioła o niepewnym składzie,
- włosy bardzo wysokoporowate, łamliwe,
- bardzo długie i jednocześnie cienkie pasma,
- bardzo chłodny blond jako cel już przy pierwszym podejściu.
Profesjonalistka będzie miała dostęp do silniejszych, ale też lepiej kontrolowanych narzędzi, takich jak dokładna kontrola pH, zaawansowane bond buildery czy precyzyjne rozjaśnianie w folii. To nie znaczy, że w domu nic się nie da zrobić – raczej, że czasem rozsądniej jest oddać się w czyjeś wprawne ręce.
Tonowanie i neutralizacja – co zrobić z żółcią i miedzią
Po rozjaśnianiu ciepło w kolorze niemal zawsze się pojawi. Pytanie tylko: bardziej żółć, czy już mocna miedź?
-
Przy żółci (poziom 8–10)
Wybieraj tonery z fioletową bazą (violet) lub bardzo jasne popiele. Fiolet neutralizuje żółte tony, więc łatwiej dojść do beżu czy chłodniejszego blondu. -
Przy miedzi i pomarańczy (poziom 6–7)
Lepiej sprawdzą się tonery z niebieską lub niebiesko-zieloną bazą, średnie popiele, ale z nimi warto działać rozważnie, żeby nie wyjść na sino-szaro. -
Przy bardzo intensywnej pomarańczy
Zamiast usilnie wciskać skrajnie chłodny toner, czasem rozsądniej jest zrobić kolejną, łagodną sesję rozjaśniania po przerwie, a na teraz wybrać neutralny lub beżowy toner. Efekt będzie przyjemniejszy, a włosy mniej przeciążone.
Fioletowy lub niebieski szampon może być fajnym dodatkiem, ale nie zastąpi porządnego tonera. Lepiej używać go raz w tygodniu na 1–3 minuty, niż trzymać długo przy każdym myciu i przesuszyć włosy.
Bezpieczeństwo – testy, sygnały ostrzegawcze i szybkie działania ratunkowe
Tutaj naprawdę warto uważać, bo chodzi nie tylko o kolor, ale też o zdrowie skóry i włosów.
- Zawsze wykonuj test uczuleniowy 48 godzin przed użyciem nowego produktu.
- Próba pasemka to nie jest fanaberia – dzięki niej widzisz, jak szybko włosy się rozjaśniają i jak reagują na produkt.
- Pracuj w dobrze wentylowanym pomieszczeniu, nie używaj metalowych miseczek ani spinek, chroń oczy.
- Jeżeli w trakcie zabiegu czujesz silne pieczenie, szczypanie skóry lub inny bardzo niekomfortowy objaw – natychmiast spłucz wszystko z głowy.
Objawy, że włosy zostały nadmiernie obciążone:
- po zmoczeniu stają się bardzo miękkie, „gąbczaste”,
- rozciągają się mocno i nie wracają do poprzedniego kształtu,
- kruszą się przy delikatnym pociągnięciu,
- po wyschnięciu przypominają „mokry papier”, są matowe i bez życia.
W takim przypadku trzeba przerwać zabieg, spłukać włosy, użyć kuracji odbudowującej i często podciąć końce. Dalsze działania lepiej zaplanować dopiero po ocenie, czy włosy w ogóle „udźwigną” kolejną sesję.
Przy hennie lub nieznanych ziołach z solami metali nie warto ryzykować klasycznego rozjaśniania w domu. Lepsza będzie konsultacja z dobrą kolorystką, która obejrzy włosy, najlepiej też wykona test pasemka na żywo.
Pielęgnacja po zabiegu – prosty plan na kolejne tygodnie
Rozjaśnione włosy lubią rytuały. Nie muszą być skomplikowane, ale powtarzalność bardzo pomaga utrzymać je w względnie dobrej kondycji.
Tydzień 1–2:
- Myj włosy co 2–3 dni delikatnym szamponem (bez mocnych detergentów typu SLS/SLES).
- Po każdym myciu stosuj odżywkę emolientową, żeby włosy były bardziej gładkie i zabezpieczone.
- Raz w tygodniu sięgnij po maskę z bond builderem lub inną wzmacniającą.
- Przy stylizacji używaj termoochrony, staraj się nie przekraczać 160–170°C przy prostownicy czy lokówce i ograniczaj ciepło tam, gdzie się da.
Tydzień 3–4:
- Dodaj delikatną maskę proteinową raz na 10–14 dni, szczególnie jeśli włosy są „przelewające się”, brakuje im sprężystości i wyglądają trochę smętnie.
- W pozostałe dni łącz humektanty (aloes, pantenol) z emolientami (lekkie oleje), by zachować balans między nawilżeniem a ochroną.
Tydzień 5–8:
- Oceń kondycję. Gdy końce są szorstkie, postrzępione, trudno się je układa, warto podciąć 1–2 cm.
- Kontynuuj stosowanie masek co 5–7 dni, dostosowując ich typ do aktualnych potrzeb włosów.
- Toner odświeżający (gloss) możesz robić co 4–6 tygodni, jeśli kolor traci chłód lub blask.
Na deser mały trik: spłukanie maski chłodniejszą wodą potrafi dodać włosom trochę blasku. I tak, jedwabna lub satynowa poszewka na poduszkę realnie redukuje tarcie i puszenie, więc bywa naprawdę pomocna przy rozjaśnianych pasmach.
Typowe potknięcia i małe poprawki
Nie wszystko da się przewidzieć, ale część wpadek da się jeszcze uratować w domu.
-
Zbyt żółty odcień po tonowaniu
Następnym razem możesz skrócić czas trzymania tonera lub sięgnąć po delikatniejszą bazę fioletową. W międzyczasie fioletowy szampon 1–2 razy w tygodniu na krótkie trzymanie pomoże lekko ochłodzić kolor. -
Miedź wciąż wybija
Wybierz toner z niebieską bazą, ale zachowaj umiar – często lepiej skończyć z neutralem lub beżem niż z zielonkawym, „zgniłym” popielem. Często po prostu potrzebna jest kolejna, łagodna sesja rozjaśniania po przerwie. -
Nierówne rozjaśnienie, plamy
Można spróbować punktowo nałożyć świeżą mieszankę na ciemniejsze partie, pracując bardzo cienkimi separacjami. Jeżeli różnice są duże i wyglądają jak ostre plamy, warto szczerze rozważyć korektę w salonie. -
Przesuszenie i brak blasku
Wprowadź maskę emolientową dwa razy w tygodniu, odstaw na chwilę suchy szampon i produkty z dużą ilością alkoholu wysuszającego, delikatnie olejuj końcówki przed snem lub przed myciem.
Koszty i wybór – domowo czy w salonie
Finanse też mają znaczenie, zwłaszcza gdy projekt rozjaśniania rozciąga się na kilka miesięcy.
Domowo (na jedną sesję, orientacyjnie):
- Proszek rozjaśniający: ok. 30–60 zł
- Oksydant: ok. 15–30 zł
- Bond builder: ok. 50–150 zł
- Toner lub gloss: ok. 30–80 zł
- Narzędzia (rękawiczki, klipsy, miska, pędzel): ok. 20–50 zł przy pierwszym zakupie
Razem zwykle wychodzi w granicach 120–300 zł za sesję (bez narzędzi startowych) i około 2,5–4 godzin pracy.
Salon:
- Pojedyncze rozjaśnianie + tonowanie: mniej więcej 300–900 zł, w zależności od długości włosów i miasta.
- Rozbudowana korekta koloru, zwłaszcza po czerni lub wielu farbowaniach: 600–2000+ zł, często w kilku wizytach.
Domowe działania wygrywają pod kątem ceny, ale wiążą się z większym ryzykiem i wymagają sporej uważności. Salon to wyższy koszt, ale zazwyczaj lepsza kontrola nad procesem, diagnoza kondycji włosa i po prostu trochę spokoju psychicznego.
Checklisty, które ułatwiają życie
Drobne przygotowanie potrafi oszczędzić sporo stresu w trakcie zabiegu.
Przed zabiegiem:
- Test uczuleniowy 48 h wcześniej.
- Próba pasemka i zapis: czas, efekt, kondycja włosów.
- Plan tonera – jaki odcień planujesz przy konkretnym poziomie rozjaśnienia.
- Maska regenerująca 1–2 dni przed rozjaśnianiem.
Łazienka i narzędzia:
- Rękawiczki (najlepiej dwie pary), pędzel, miseczka, klipsy.
- Ręcznik, peleryna lub stara koszulka, wazelina / krem ochronny.
- Czasomierz, małe lusterko, spryskiwacz z wodą.
- Szampon i maska ustawione w zasięgu ręki, żeby później nie biegać z ociekającą głową.
Jeśli finalnie wybierasz salon:
- Spisz historię farbowania: kiedy, czym mniej więcej, jakie kolory.
- Zrób zdjęcie włosów w naturalnym świetle i zbierz 2–3 inspiracje koloru, ale realne przy Twojej bazie.
- Ustal budżet i to, ile maksymalnie możesz spędzić na fotelu (np. „dziś maksymalnie 3 godziny”).
Dwa krótkie przykłady z praktyki
Z ciemnego brązu do beżowego blondu w dwóch turach
Włosy farbowane rzadko, mniej więcej dwa razy w roku, bez henny. W pierwszej sesji wykonanej rozważnie: rozjaśnianie na długościach 20 vol, na odroście 10 vol. Uzyskany poziom 8 z mocną żółcią, więc na koniec toner o bazie fioletowo-beżowej. Potem 4 tygodnie intensywnej pielęgnacji.
W drugiej sesji – kąpiel rozjaśniająca i punktowe dojaśnienia tam, gdzie kolor był ciemniejszy. Następnie toner w odcieniu popielato-beżowym. Końcowy efekt: beżowy poziom ok. 9, włosy podcięte o 2 cm na końcach, nadal miękkie i podatne na układanie.
Naprawa po wielowarstwowej czerni z drogerii
Na starcie czerń nakładana wielokrotnie, włosy średniej grubości. Najpierw dwie rundy ściągacza koloru, które dały efekt rudo-brązu. Po 3 tygodniach – delikatne rozjaśnianie oksydantem 20 vol. Wyszła miedź na poziomie mniej więcej 6–7.
Dalej zastosowany toner z niebieską bazą, który doprowadził kolor do bardziej neutralnego brązu. W międzyczasie intensywna pielęgnacja z bond builderem. Trzecia sesja zaplanowana dopiero po 6 tygodniach. Realny cel: ciepły karmel zamiast jasnego blondu – rozsądny kompromis, żeby nie stracić połowy długości.
Na zakończenie – trochę spokoju w całym tym rozjaśnianiu
Rozjaśnianie i dekoloryzacja potrafią uczyć cierpliwości bardziej niż niejeden kurs rozwoju osobistego. Czasem lepiej zaakceptować etap przejściowy: miodowy czy karmelowy odcień, niż na siłę gonić za chłodnym blondem w jedno popołudnie.
Kiedy czujesz, że robi się zbyt nerwowo – kolor nie wychodzi, ręce się trzęsą, a głowa podpowiada skróty – można po prostu przerwać, spłukać włosy i wrócić do tematu za tydzień. Z chłodniejszą głową, może z innym planem, a czasem po rozmowie z fryzjerką, która patrzy na włosy z boku.
I jeszcze jedna rzecz, o której ciągle sobie przypominam: dużo łatwiej jest uratować włosy, zanim się rozsypią, niż później je odhodować od zera. Jeśli coś Cię niepokoi – dziwny zapach przy rozjaśnianiu, nietypowa reakcja skóry, bardzo nieprzewidywalny kolor po hennie – naprawdę warto się skonsultować z profesjonalistką. W końcu to Twoje włosy, a one mają Ci służyć i cieszyć, a nie być powodem stresu.
Jak podobał Ci się ten post?
Kliknij w gwiazdki i oceń!
Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0
Brak ocen! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.





