Rozjaśnianie włosów to zabieg, który potrafi dać spektakularny efekt, ale wymaga ogromnej cierpliwości i pokory wobec kondycji pasm. W swojej pracy w salonie często spotykam się z osobami, które marzą o szybkim przejściu z bardzo ciemnych kolorów do świetlistego blondu. Chciałybyśmy mieć to „na już”, najlepiej podczas jednej wizyty. Jednak rzeczywistość fryzjerska bywa brutalna – włosy mają swoje limity wytrzymałości, a ich przekroczenie kończy się zwykle kruszeniem końcówek lub, w najgorszym scenariuszu, tak zwaną gumą na głowie.
Kiedy planujesz kolejną sesję rozjaśniania, bardzo ważne jest uświadomienie sobie, co tak naprawdę dzieje się z włosem podczas tego procesu. Rozjaśniacz nie nakłada koloru, on go wyciąga, rozbijając naturalny pigment (melaninę). Robi to poprzez silne rozchylenie łusek włosa, co zawsze w jakimś stopniu narusza jego strukturę i podbija porowatość. Dlatego pytanie o to, co ile można rozjaśniać włosy, żeby ich nie zniszczyć, jest absolutnie zasadnicze dla każdego, kto chce cieszyć się zdrowym blondem przez lata, a nie tylko przez tydzień po wyjściu od fryzjera.
Spis treści:
ToggleBezpieczny odstęp czasu między zabiegami – dlaczego pośpiech to Twój wróg
Może pojawić się pytanie, ile czasu musi minąć między kolejnymi sesjami rozjaśniania? Z mojego doświadczenia wynika, że absolutne minimum to 4 do 6 tygodni. Dlaczego akurat tyle? Włos potrzebuje czasu, aby „odpocząć” po szoku chemicznym. Przez ten miesiąc Twoim zadaniem jest uzupełnienie ubytków, które powstały w trakcie zabiegu. Jeśli spróbujesz rozjaśnić te same partie włosów tydzień po tygodniu, ryzykujesz, że mostki dwusiarczkowe, które trzymają strukturę włosa w całości, po prostu pękną.
Sytuacja wygląda inaczej, gdy mówimy o samym odroście, a inaczej, gdy dążysz do jaśniejszego koloru na całych długościach. Przy odrostach standardem jest wizyta co 5-8 tygodni. Jeśli czekasz dłużej, pojawia się problem tzw. paska – włosy przy samej skórze rozjaśniają się szybciej przez ciepło bijące od głowy, a te dalej od niej mogą wyjść ciemniejsze. Z kolei jeśli myślisz o tym, czy można rozjaśniać włosy kilka razy z rzędu w krótkim odstępie czasu, moja odpowiedź brzmi: tylko jeśli robisz to pod okiem profesjonalisty, który oceni stopień zniszczeń i zastosuje odpowiednie zabezpieczenia. W domu odradzam takie eksperymenty, bo granica między „jeszcze trochę jaśniej” a „moje włosy zostały w umywalce” jest bardzo cienka.
Rola oksydantu i sposób na bezpieczną dekoloryzację
Często widzimy na sklepowych półkach gotowe rozjaśniacze z bardzo silnymi utleniaczami. To pułapka. Jak dobrać odpowiedni oksydant do rozjaśniania? Zasada w dobrym salonie jest prosta: im wolniej, tym bezpieczniej. Używanie wody 9% lub 12% na całą głowę to prosta droga do spalenia pasm. W swojej pracy wolę użyć oksydantu 3% lub maksymalnie 6% i potrzymać produkt nieco dłużej lub powtórzyć zabieg po kilku tygodniach.
Niskie stężenia utleniacza działają łagodniej, mniej gwałtownie rozchylają łuskę i pozwalają na lepszą kontrolę procesu. Jeśli Twoje włosy są z natury ciemne i chcesz zostać platynową blondynką, nastaw się na proces, a nie na jednorazowe wydarzenie. Stopniowe schodzenie z koloru pozwala zachować elastyczność włosów. Poniżej znajduje się zestawienie, które pomoże Ci zorientować się w sugerowanych przerwach w zależności od kondycji Twoich pasm.
| Stan włosów przed zabiegiem | Sugerowany minimalny odstęp | Uwagi fryzjera |
|---|---|---|
| Włosy zdrowe, grube, niefarbowane | 4 tygodnie | Można pozwolić sobie na mocniejszy start, ale regeneracja jest najważniejsza. |
| Włosy cienkie, delikatne | 6 – 8 tygodni | Wymagają niskich stężeń oksydantu i dużej ilości humektantów. |
| Włosy rozjaśniane wcześniej, przesuszone | 8 – 12 tygodni | Niezbędna intensywna kuracja proteinowa przed kolejnym podejściem. |
| Włosy mocno zniszczone, kruszące się | Zabieg niewskazany | Najpierw skupiamy się na odbudowie, potem myślimy o kolorze. |
Jak dbać o włosy między rozjaśnianiem – równowaga PEH i kuracje Plex
Czy rozjaśnianie zawsze niszczy włosy i czy da się tego uniknąć? Powiedzmy sobie szczerze: to zawsze jest ingerencja. Można jednak zminimalizować straty niemal do zera, jeśli włączysz do pielęgnacji nowoczesne rozwiązania. W salonach standardem są systemy typu Plex. To preparaty, które dodajemy bezpośrednio do rozjaśniacza. Ich zadaniem jest ochrona i odbudowa mostków dwusiarczkowych już w trakcie trwania reakcji chemicznej. Jeśli planujesz rozjaśnianie, warto zapytać swojego fryzjera o taką ochronę – to rozwiązanie, na które warto zwrócić uwagę.
Jednak to, co robisz w domu, jest równie ważne. Aby przygotować włosy na kolejny zabieg, musisz zadbać o równowagę PEH (proteiny, emolienty, humektanty). Włosy po rozjaśnianiu potrzebują protein, aby wypełnić ubytki w strukturze, oraz emolientów (olejów, maseł), aby domknąć łuskę i zatrzymać nawilżenie. Bez odpowiedniej pielęgnacji domowej, nawet najlepiej wykonany zabieg w salonie po dwóch tygodniach straci blask, a włosy staną się sianowate. Często powtarzam moim klientkom: maska regenerująca to po rozjaśnianiu Twój nowy najlepszy przyjaciel, a nie opcjonalny dodatek.
Domowy test kondycji włosów – czy jesteś gotowa na kolejny krok
Zanim umówisz się na kolejną wizytę lub sięgniesz po pędzel, warto sprawdzić, w jakim stanie są Twoje pasma. Czasem wydaje nam się, że włosy są w dobrej kondycji, bo użyłyśmy maski silikonowej, która je wygładziła, ale w środku mogą być wciąż bardzo słabe. Jak sprawdzić w domu, czy włosy nadają się do ponownego rozjaśniania?
Oto krótka lista kontrolna, którą możesz wykonać przed lustrem:
- Test elastyczności na mokro – weź jeden włos i spróbuj go delikatnie rozciągnąć, gdy jest mokry. Jeśli wraca do swojego kształtu – jest dobrze. Jeśli rozciąga się jak guma i nie wraca lub pęka od razu – stop, potrzebujesz regeneracji, a nie rozjaśniacza.
- Test porowatości – czy Twoje włosy schną nienaturalnie długo, czy może błyskawicznie piją wodę i schną w 15 minut? Bardzo szybkie schnięcie i jednoczesne puszenie się to sygnał, że łuski są mocno rozchylone.
- Kruszenie się – czy po czesaniu na Twoich ubraniach zostaje mnóstwo małych kawałków włosów? To znak, że włosy są mechanicznie uszkodzone i kolejna chemia może je po prostu odciąć.
Jeśli test elastyczności wyszedł negatywnie, nie panikuj. To po prostu sygnał, że musisz dać sobie jeszcze dwa lub trzy tygodnie na intensywne olejowanie i stosowanie odżywek z keratyną lub aminokwasami. Włosy potrafią się odwdzięczyć za cierpliwość pięknym, czystym kolorem, który nie zniknie wraz z pierwszym myciem.
Piękny blond to efekt zdrowego podejścia
Jako fryzjerka zawsze stoję po stronie Twoich włosów. Czasami odmowa wykonania zabiegu „na już” nie wynika z braku chęci, ale z troski o to, żebyś za miesiąc nie musiała drastycznie skracać fryzury. Rozjaśnianie to maraton, nie sprint. Dbaj o nie, obserwuj jak reagują na kosmetyki i dawaj im tyle czasu, ile potrzebują. Wtedy blond będzie Twoją ozdobą, a nie codziennym problemem przed lustrem.
Jak podobał Ci się ten post?
Kliknij w gwiazdki i oceń!
Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0
Brak ocen! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.





